sobota, 23 kwietnia 2011

podwójna wielkanoc / szukamy męża / wycieczka









Coś mi się zepsuło więc piszę za 3 dni:
środa:
Wielkanoc klasowa zorganizowana z dnia na dzień wyszła perfekcyjnie, najbardziej podobały mi się 2 metry kiełbasy Wery :)  Chwilę później mieliśmy wielkanocny piknik, tyle że w bardziej kameralnym gronie. najpierw szukalismy czekoladowych jajek, a później mieliśmy kanapeczki z jajeczkami (od kury oczywiście). Słoneczko doprawiło nas w dobry humor. Szkoda, że to już ostatnie wspólne święta.
Po szkole poszliśmy do Maćka do szpitala. Mina lekarzy jak zobaczyli 16-osobową grupę nastolatków była bezcenna. Przynieśliśmy mu jajko zwykłe i czekoladowe, chleb, kiełbasę i kwiatki. Szybkiego powrotu do zdrowia.

czwartek:
Dopiero dzisiaj przekonałam sie jaka Warszawa jest duża-jechałam godzinę z saskiej kępy na bródno :/ No ale to nie ważne. Przez 3 godziny próbowałyśmy podłączyć kamerkę do chatrouletta i sprawic zeby działało. No cóż, przez 5 minut było ok. Skończyło się na tym, że pojechałyśmy na hot-dogi do ikei <3 a później do Wery u której wszystko działa :) Było przyjemnie.

piątek:
Chyba pół dnia próbowałam zaplanować plan zwiedzania Łodzi. Wyszło całkiem nieźle, nawet mojej mamie się spodobał. Właściwie organizowanie wycieczek jest ciekawe, ale męczące-trzeba wszystko ogarnąć, bilety, transport, jedzenie. Jutro jedziemy po bilety na pociąg. Juz nie moge doczekac sie wtorku !

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Wulgarne komentarze będą usuwane.
Publikacja zdjęć z bloga tylko za moją zgodą